Drugi weekend lipca w Gdańsku upłynął pod znakiem Baltic Sail. Przez cztery dni w mieście panowali niepodzielnie żeglarze. Wzdłuż nabrzeża Targu Rybnego cumowały żaglowce z Finlandii, Szwecji, Niemiec, Łotwy i oczywiście z Polski. Była to rekordowa, pod każdym względem, edycja Baltic Sail Gdańsk.
Tegoroczna impreza upłynęła pod znakiem tropikalnej pogody i tłumów turystów odwiedzających Targ Rybny, na którym znajdowało się namiotowe miasteczko i przy którym cumowały żaglowce. W ramach Baltic Sail Gdańsk 2010 odbyły się trzy duże imprezy: zlot żaglowców, festiwal Szanty pod Żurawiem i regaty Nord Cup 2010. Każda z nich odnotowała największe w swojej historii zainteresowanie ze strony uczestników i odwiedzających.
„Chcieliśmy w tym roku osiągnąć efekt synergii - mówi Kasper Orkisz, przedstawiciel organizatora zlotu. - Pod banderą Baltic Sail zjednoczyły się wszystkie imprezy, które do tej pory funkcjonowały w tym samym czasie, lecz oddzielnie. Okazało się to strzałem w dzisiątkę! Wszystkie zaliczyły rekordy popularności, a zainteresowanie mediów przerosło nasze oczekiwania. Za rok mamy nadzieję powtórzyć, albo nawet przyćmić ten sukces."
Na zlot przypłynęło 12 zaproszonych żaglowców z Europy i Polski oraz 72 mniejsze jednostki, które skorzystały z gościnności gdańskiej mariny. Na rejsy na ich pokładach, po wodach kanału portowego i Zatoki Gdańskiej, wypłynęło ponad 1000 osób. Reakcje świeżo upieczonych żeglarzy były entuzjastyczne!
„Nigdy wcześniej nie pływaliśmy na żaglowcu - mówili roześmiani studenci z Krakowa, którzy specjalnie na Baltic Sail przyjechali do Gdańska. - Nie zdawaliśmy sobie sprawy, jaka to przyjemność. Ten spokój na morzu… Na pewno popłyniemy gdzieś dalej w przyszłym roku!"
Dla żeglarzy sportowych największą atrakcją były z pewnością regaty Nord Cup 2010, na starcie których w Górkach Zachodnich stanęły w tym roku 132 jachty z 281 uczestnikami na pokładach. W sobotę w samo południe na wodach zatoki został rozegrany wyścig o Bursztynowy Puchar Neptuna, w którym udział wzięły 74 jednostki. Zmagania załóg można było oglądać z brzegu lub z żaglowców towarzyszących regatom. Zwycięzcy odebrali cenne trofeum na scenie Mostu Zielonego z rąk Komandora Zlotu, Mateusza Kusznierewicza.
































